ORGANIQUE
Złoty peeling cukrowy z ekskluzywnej linii Eternal Gold
Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją peelingu od ORGANIQUE. Dostałam go wraz z listopadowym pudełkiem ShinyBox. Tak, tak wiem listopad był 10 miesięcy temu. Lubię testować nowe kosmetyki i tak właśnie na mojej półce uzbierało się kilka peelingów i ten czekał na swoją kolej.
Z tej serii jest to mój pierwszy produkt, zaś z ORGANIQUE miałam jeszcze peeling solny ale ten akurat nie przypadł mi do gustu, ze względu na pojawiające się często różne podrażnienia na nogach, a sól z tego peelingu jeszcze bardziej wzmagała zaczerwienienie i swędzenie. Ale nie o tym teraz :)
Pojemność: 200g
Cena na stronie producenta: 67,90 zł
Opakowanie niby zwykłe, a bardzo ładnie zaprojektowane, plastikowy słoiczek o pojemności 200g, lekka metalowa zakrętka. Jest to chyba charakterystyczne dla marki ORGANIQUE, ponieważ poprzedni peeling też miał taką zakrętkę
.
Na opakowaniu znajdziemy informację, że jest to peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek. Dzięki niemu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona.
W składzie znajdziemy m.in. olej sojowy, witaminę E, masło Shea, nie ma parafiny. Produkt musimy zużyć 12 miesięcy od otwarcia.
Skład: Sucrose, Glicyne Soya (Soybeen) Oil, Ethylhexyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Parfum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Tocopheryl Acetate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Syntethic Fluorphlogopite, Titanum Dioxide, Iron Oxide, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate.
Zaraz po otwarciu wyczuwam zapach pięknych ekskluzywnych perfum, nie jest to typowy mocny, duszący zapach, a delikatny i zarazem urzekający. Ja osobiście jak pierwszy raz otworzyłam to nie mogłam się nawąchać :D zapach utrzymuje się na skórze, przynajmniej u mnie.
Konsystencja jest gęsta, nie spływa jak weźmiemy do ręki, czy przechylimy opakowanie, a jednocześnie lekka, taka jakby puszysta. Nie wiem jak to określić może ubita na sztywno piana z białek połączona z budyniem, a w tym zatopione kryształki cukru :P W każdym razie konsystencja jest bardzo przyjemna, łatwo się nabiera produkt i rozprowadza. Rozprowadzając go na mokrej skórze, siła zdzierania określiłabym jest średnia, ja osobiście większej nie potrzebuję. Myślę, że można go używać nawet kilka razy w tygodniu, ponieważ krzywdy nie zrobi, a spełnia swoje zadanie. Poza dobrym złuszczeniem, peeling również natłuszcza ciało.
Podsumowując, produkt jest godny uwagi i godny polecenia. Myślę, że gdyby nie ShinyBox to nigdy bym go nie przetestowała, ponieważ nie oszukujmy się, do najtańszych nie należy.
A Wy jakie macie ulubione peelingi? Piszcie w komentarzach, może jakiś przetestuję jak ten skończę i czekam na Waszą opinię, jeżeli też miałyście ten peeling ;)



Bardzo polubiłam ten peeling, ale cena rzeczywiście nie zachwyca :/ Polubiłam ostatnio też peeling Wellness&Beauty, ale on też jest solny, więc niekoniecznie Ci się spodoba.
OdpowiedzUsuńPostaram się uporać z moimi podrażnieniami i wypróbować go ale najpierw muszę zużyć ten i 2 inne peelingi ;) ale dziękuję za propozycję :)
UsuńWszystko pięknie fajnie tylko cena mogłaby być niższa :) Ja lubię peelingi z Joanny (jest tam bardzo dużo wersji zapachowych) :))
OdpowiedzUsuńno właśnie ta cena :/
OdpowiedzUsuń